menu

Strona główna
.....................
O nas
.....................
Agenda filatelisty
.....................
PHILA news
.....................
Vademecum wystawcy
.....................
Wszechnica filatelistyczna
.....................
Wiedza z internetu
.....................
Nasz Związek
.....................
Internauci piszą...
.....................
Słownik filatelistyczny
.....................
Uwaga: FAŁSZERSTWO
.....................
Galeria
.....................
Akcesoria filatelisty
.....................
Kontakt z nami
.....................
>>> Co nowego na stronie?
.....................
Klub TEMATICA
.....................
licznik odwiedzin
licznik odwiedzin
http://phila-club.com/ipf/33/o_ksiazce/ http://phila-club.com/ipf/41/klub_tematica http://www.pzfpoznan.pl/index.php?go=22wystawa_aktualnosci
O gumie znaczka - polemicznieO gumie znaczka - polemicznie

Propozycja wprowadzenia do katalogów nowej rubryki dla wyceny znaczków "czystych pocztowo" w odróżnieniu od obecnej praktyki, w której znaczek niekasowany, ale posiadający po stronie gumowanej nawet kilka stempelków gwarancyjnych bądź własnościowych oznacza się dwoma gwiazdkami **.

 

(Materiał w oparciu o artykuł autora zamieszczony w „Przeglądzie Filatelistycznym” nr 6/2008)

    

 

 


 

Janusz Berbeka - "O gumie znaczka - polemicznie"


     Guma to substancja klejąca nanoszona na znaczek pocztowy dla ułatwienia jego użytkowania, czyli umieszczenia go na kopercie, karcie, etc. Wiedza na temat gumy to duży dział w obrębie wiedzy filatelistycznej. "Encyklopedia Filatelistyki" [PWN Warszawa 1993] poświęca gumie aż 23 hasła, a to zaledwie drobna część tej wiedzy.
     Mimo, że nie wszystkie polskie znaczki były gumowane, pod rozwagę niektórym filatelistom poddaję encyklopedyczne hasło „gumomania” ("Encyklopedia Filatelistyki"), którą określa się tendencję do przesadnego traktowania stanu gumowania znaczka jako pierwszoplanowego kryterium oceny jego stanu jakości (w tym wyceny katalogowej i handlowej). Tak dzieje się teraz – filateliści coraz bardziej zwracają uwagę na stan waloru, w tym przede wszystkim gumy. Czy to dobrze? Jakie znaczki zbierać – czyste bezpodlepkowe, czy niekoniecznie? Nie podejmuję się odpowiedzi na to pytanie, gdyż każdy sam podejmuje decyzję co chce zbierać i na co go stać. Przy tej okazji jednak nasuwa się szereg pytań i wątpliwości.
     Celem niniejszej polemiki jest przedstawienie stanowiska autora na temat znaczków czystych bezpodlepkowych, tzw. popularnie „Postfrisch”, a oznaczanych umownie w katalogach dwoma gwiazdkami „**”. Uwagi te dotyczą przede wszystkim znaczków starszych, choć można to odnieść też do wydań późniejszych. Skromnym zdaniem autora należy wprowadzić do katalogów nową kategorię znaczków czystych – „czystych pocztowo”, czyli dosłownie właśnie „Postfrisch”. Przez takie określenie należy rozumieć stan znaczka, w jakim nabywa się go w okienku pocztowym! Nie tylko nie posiada on żadnych podlepek ani ich śladu, ale również stempelków własnościowych, firmowych, gwarancyjnych, żadnych napisów czy opisów, etc!!! Serce się kroi, widząc na aukcji internetowej np. dobry znaczek z wydania krakowskiego (Fi 37IIB) z 7 różnymi stempelkami (w tym
3 ekspertów) i oznaczeniem atramentem formy i pozycji (dokonanej przez Miksteina), sprzedawany jako „Postfrisch” - oczywiście za odpowiednio wysoką cenę. Rewers tego znaczka - całkowicie popisany, przybrudzony i popieczętowany! Czy był to jeszcze znaczek czysty „**”, mimo, że faktycznie nie miał podlepki? Śmiem wątpić…


                 

     Fot. 1 i 2 - Walory oznaczone w ofertach handlowych jako **

 

     Zdaję sobie naturalnie sprawę ze złożoności swojej propozycji i z potencjalnych ataków ze strony właścicieli znaczków już „opieczętowanych” różnymi stempelkami. Przecież wszystkie droższe pozycje polskie (szczególnie nadrukowe) były fałszowane, a właściciele znaczków poświadczali ich autentyczność u różnych ekspertów w ciągu ostatnich dziesięcioleci! Od wydania znaczków „krakowskich” czy „gnieźnieńskich” minęło ponad 90 lat, a znaczki wielokrotnie zmieniały właścicieli. Niektórzy chcieli się zabezpieczyć i przystawiali swój stempelek własnościowy, niektóre firmy kupieckie przystawiały swoje stempelki na niemal wszystkich sprzedawanych przez firmę znaczkach, większość właścicieli oddawała znaczki do ekspertyzy. Po śmierci eksperta jego stempelek gwarancyjny staje się nieaktualny. Spotkałem znaczek z kilkoma stempelkami: S. Miksteina (zmarł w 1956), M. Perzyńskiego (zm. 1977) i J. Ryblewskiego (zm. 2007). Czy należy ten znaczek ponownie oddać do ekspertyzy i przystawić nowy stempelek? To wszystko fakty, z którymi dla zasady się nie dyskutuje. Zachowała się jednak nieliczna część tych znaczków zachowanych w stanie „czystym pocztowo”. Apeluję do ich posiadaczy – nie niszczcie stempelkami tych walorów!
     W swojej działalności eksperckiej dostaję do badania stosunkowo często znaczki z pierwszych wydań (np. lepsze i najlepsze odmiany wydania Fi 6-16, oba lubelskie, słabsze i średnie krakowskie) w stanie „czystym pocztowo”. Ich właściciele chcą koniecznie potwierdzenia autentyczności w postaci stempelka gwarancyjnego i opisu na rewersie znaczka! Mimo moich sugestii, rzadko kto decyduje się na atest, który jest praktycznie jedynym „bezinwazyjnym”, choć stosunkowo kosztownym rozwiązaniem. W ten sposób corocznie maleje liczba znaczków „czystych pocztowo”.
W Niemczech funkcjonuje jeszcze „Befund”, czyli tańsze, skrócone poświadczenia prawdziwości z fotografią obiektu (znaczka). W Polsce niestety takie rozwiązanie nie przyjęło się, gdyż na razie nie znajduję poparcia dla mojej inicjatywy

     Moją propozycję wprowadzenia do katalogów nowej rubryki dla wyceny znaczków „czystych pocztowo”, oznaczanych np. „***” przedstawiłem już kilka lat temu redakcji katalogu Fischer. Niestety nie spotkała się ona z zainteresowaniem i poparciem. Identycznie zareagowali członkowie Komisji Ekspertów, odrzucając moją propozycję wprowadzenia takich „miniatestów”. Nadal liczę na poparcie i zrozumienie mojej propozycji, zarówno ze strony redakcji katalogu, jak i ekspertów oraz kolekcjonerów. Jej przyjęcie (na początek np. dla znaczków wydanych do 1919 r.) pozwoliłoby zahamować „deflorację” (czytaj: niszczenie) tych walorów poprzez przystawianie stempelków gwarancyjnych i innych oznaczeń.
     Ceny znaczków w stanie „czystym pocztowo” powinny być oczywiście proporcjonalnie wyższe od bezpodlepkowych z różnymi stempelkami, a najlepszym ich regulatorem byłby rynek (czyli popyt i podaż). Już dotąd tzw. „Postfrischowe” (a więc także najczęściej z różnymi stempelkami na odwrocie) niektóre początkowe znaczki Polski są 3 lub 3,5 krotnie drożej wyceniane od znaczków z podlepkami (niem. Falz). Tendencja ta rośnie. Jak poradzić sobie ze znaczkami „czystymi pocztowo”? Pierwszy krok uczynić musiałby jednak katalog, proponując sondażowo oddzielne ceny dla tychże znaczków „czystych pocztowo”. W kolejnych latach rynek sam te ceny zweryfikuje (w górę lub w dół). Wprawdzie jest to kolejne wyzwanie dla zespołu redakcyjnego katalogu, ale dla dobra polskiej filatelistyki należałoby je podjąć.

Janusz Berbeka, 15.02.2011 r.
 
(Foto: internet)

[Powrót do Ciekawe tematy]